piątek, 28 października 2016

Rozdział I WYCIECZKA

W Blake jak zawsze wrzało z podekscytowania. Jednak dzisiaj była ku temu okazja. Bardzo duża okazja. Otóż tylko 6 najzdolniejszych uczniów szkoły mogło jechać na wycieczkę na Hawaje, gdzie organizowano zlot śpiewającej młodzieży. 
Luna podekscytowana biegła korytarzem, a jej ciemne loki poruszały się w rytm jej kroków. Zdyszana, ale pełna werwy wbiegła do gabinetu dyrektora i upadła na samym progu. Wszyscy zebrani w pomieszczeniu odwrócili się. Dziewczyna usłyszała śmiech i ciche prychnięcie. Zawstydzona podniosła się i zobaczyła kilka osób. Była tam już jej najlepsza przyjaciółka - Nina, wredna królowa szkoły Ambar, król wrotkowiska i według swego mniemania świata również - Matteo, jego przyjaciel i jednocześnie ktoś bliski dla Niny i nieznany Lunie jasnowłosy chłopak.
- Siadaj Valente - odezwała się wyniośle sekretarka dyrektora. Luna przycupnęła obok Niny i wlepiła wzrok w zarządcę szkoły. Nagle do jej nozdrzy doszedł przyjemny zapach męskich perfum. Spojrzała na prawo. Tuż obok niej, ze znudzoną miną stał Matteo. 
- Więc za dwa dni lecicie na Hawaje, gdzie będziecie brać udział w zajęciach muzycznych razem ze swoimi rówieśnikami. W zaproszeniu napisano, że pierwszego wieczoru odbędzie się bal powitalny na statku ''Euroria'', a następnego będzie zabawa na plaży. Będą również inne atrakcje. Mam nadzieję, że nie oszpecicie imienia naszej szkoły i przyniesiecie nam honor. To tyle, do klas - zarządził dyrektor. Luna podniosła rękę. Jak zawsze miała jakieś pytanie.
- Tak?
- Na ile my tam jedziemy? - spytała cicho. Ambar prychnęła
- Jakbyś się nie spóźniła to wiedziałabyś - odezwała się dumnie i wstała z krzesła. 
- Spędzicie tam całe cztery dni, a teraz do klas młodzieży moja droga - rzekł. Wszyscy wstali i powoli opuścili jego gabinet. Luna zaklaskała w dłonie.
- Czyż to nie jest boskie? - spytała patrząc na Ninę, która zaśmiała się lekko.
- Bo zemdlejesz z wrażenia - powiedziała Simonetti i zatrzymała się.
- Jesteś spakowana? - spytała.
- Tak, od dwóch dni walizka czeka i z każdym dniem wkładam do niej więcej ubrań - zaśmiała się Luna i ruszyła w kierunku prawego skrzydła. Za sobą usłyszała cisze głosy. Odwróciła się i zobaczyła jak jej przyjaciółka rozmawia z przystojnym Gastonem, a obok znudzony stoi Matteo. Bawił się telefonem, ale wyczuwszy, ze ktoś go obserwuje rozejrzał się dookoła. Luna spłonęła rumieńcem. On zawsze tak na nią działał. 
- Nina, bo przed dzwonkiem wcale nie dotrzemy na metematykę - burknęła a okularnica machnęła ręką. Był to szok dla Valente. Nina miała same piątki, nie opuszczała lekcji i była wzorową uczennicą, ale dla Gastona zupełnie umiała zapomnieć o ocenach i szkole. Zdezorientowana dziewczyna oparła się o ścianę i westchnęła. Zostało tylko kilka godzin do wyjazdu. Jej ekscytacja rosła, żołądek się zacieśniał, a serce łomotało z radości. Czuła jednak że to nie będzie aż tak cudowny wyjazd jak myśli...


P.S. Hej...wiem...zawaliłam, ale wybaczcie, jestem już stara i nauka lekko mnie przygniata. Nowy pomysł na zupełnie inną historię o jakiej nawet nie marzyliście xd Mam nadzieję, że się spodoba :)
 

środa, 24 sierpnia 2016

Witajcie :)

Jestem nowa, tak samo jak historia, która tutaj zostanie opisana. Dotyczyć ona będzie popularnego serialu ''Soy Luna''. 
Co do mnie, to jestem blondynką o ciemnych oczach. Lubię: książki o tematyce fantastycznej i przygodach ludzi, naleśniki z nutellą, modę i podróże. Zaglębiać się w moje życie nie będziemy, ale w życie Mattea i Luny - owszem. 
Mam nadzieję,  że opowieść przypadnie wam do gustu. Do napisania misie <3